Posted on

FlexLinku mecz pod kontrolą

FlexLinku mecz pod kontrolą

FlexLinkowi zabrakło odrobiny szczęścia, by w decydującej fazie rozgrywek BSA walczyć w grupie A, za to w grupie B może nie mieć sobie równych. Pierwsze spotkanie w przekonujący sposób wygrał – 7:3 z Arką Strong.
FlexLink był bliski zdystansowania PEFS w swojej grupie eliminacyjnej i zajęcia drugiego miejsca. Zabrakło niewiele, skuteczności w końcówce ostatniego starcia z Pyrlandem. Arka Strong to solidny zespół, ograny w Lidze BSA, często sprawiający kłopoty najlepszym. A jednak w potyczce z FlexLInkiem była bezradna – na dobrą sprawę tylko fragment między 5. a 9. minutą należał do niej. Przez resztę czasu lepsi byli rywale.


Arka Strong objęła jednak prowadzenie, po zaskakującym uderzeniu z dystansu Jarosława Kurzawskiego. Miała duże chęci na drugie trafienie, ale FlexLink odpowiedział zagraniem przez całę boisko bramkarza Alana Markiewicza, po którym tuż przed bramką, a zarazem bramkarzem Marcin Dębskim, lot piłki nieznacznie zmienił Rafał Jakubowski. – Smyrnąłem ją – tłumaczył później strzelec swojemu koledze, który liczył nie na asystę, ale na gola. Po chwili Jakubowski miał jeszcze jedną okazję, ale tym razem w doskonałej sytuacji nie trafił w bramkę.
Arka jeszcze raz mogła objąć prowadzenie, gdy źle piłkę wyprowadzał bramkarz Markiewicz (Mikołąj Sierpiński nie trafił w bramkę), ale później była już w defensywie. Co gorsza dla niej, rywale uniemożliwiali wyprowadzanie kontrataków. FlexLink zaprezentował kilka znakomitych zespołowy ataków, z których tylko część zakończyła się bramkami. Trzybramkowa zaliczka pozwalała jednak na spokojną grę po przerwie.
Wtedy Arka zrywała się momentami do ataków, za sprawą Łukasza Hurysza zmniejszyła nawet straty do dwóch goli, ale widać było, ze FlexLInk ma pełną kontrolę nad tym spotkaniem. Bardzo aktywny był Sławomir Osek, w ofensywie świetnie radzili sobie Dawid Radzicki i Paweł Fekner. A bramkarz Alan Markowski zaliczył nawet drugą asystę – tym razem jego dalekie podanie wykorzystał Fekner, który w 28. minucie strzałem tuż przy słupku zdobył piątą bramkę dla zespołu.

Arka Strong – FlexLink 3:7 (1:4)
1:0 Jarosław Kurzawski (7. minuta)
1:1 Rafał Jakubowski (9. minuta, asysta: Alan Markowski)
1:2 Paweł Fekner (14. minuta, asysta: Dawid Radzicki)
1:3 Dawid Radzicki (17. minuta)
1:4 Jarosław Hurysz (19. minuta, samobój)
2:4 Łukasz Hurysz (23. minuta)
2:5 Paweł Fekner (27. minuta, asysta: Alan Markowski)
2:6 Dawid Radzicki (28. minuta)
3:6 Zbigniew Franczyszyn (30. minuta, asysta: Jarosław Hurysz)
3:7 Sławomir Osek (35. minuta, asysta: Paweł Fekner)
Arka Strong: Marcin Dębski – Zbigniew Franczyszyn, Piotr Fuchs, Jarosław Hurysz, Łukasz Hurysz, Mikołaj Sierpiński, Jarosław Kurzawski.
FlexLink: Alan Markowski – Roman Golicki, Tomasz Śmiglak, Dawid Radzicki, Sławomir Osek, Rafał Jakubowski, Tomasz Kanigowski, Paweł Fekner.

Posted on

Już byli w ogródku, witali się z…

Już byli w ogródku, witali się z...

Na 12 minut przed końcem meczu z Pyrlandem FlexLink prowadził 7:1 i potrzebował jeszcze zaledwie jednego trafienia, by kosztem PEFS znaleźć się w finałowej grupie A. Sztuka się nie udała, a w końcówce to rywale dwoma trafieniami pozbawili FlexLink złudzeń.

Już byli w ogródku, witali się z...

Wtorkowy remis 6:6 z PEFS dał FlexLinkowi nadzieję na to, że uda się jeszcze zająć drugie miejsce w tabeli grupy trzeciej i w drugiej części Zimowej Edycji Ligi BSA zagrać wśród najmocniejszych drużyn ligi. Warunkiem było nie tyle samo zwycięstwo z dość mocnym Pyrlandem, ale zwycięstwo… siedmioma bramkami. Wówczas bowiem, przy takiej samej liczbie punktów i zremisowanym bezpośrednim starciu FlexLink wyprzedzał w tabeli PEFS. Tyle że Pyrland to dość mocny zespół, na boisku nie przegrał ani razu, jako jedyny urwał punkty liderowi, czyli EY. Na drugie miejsce nie miał już szans, ale w przypadku ogrania FlexLinku wyprzedzał tę drużynę i kończył zmagania na trzeciej pozycji.

Nic więc dziwnego, że mecz od początku był zacięty, a co ciekawe – w pierwszych minutach zdecydowanie lepiej wyglądał Pyrland Park Linowy. Wystarczyła jednak jedna skuteczna kontra i Paweł Fekner dał FlexLinkowi prowadzenie. Po tym trafieniu FlexLink zaczął wreszcie grać tak, jakby rzeczywiście zależało mu na wysokiej wygranej. Bliski podwyższenia prowadzenia był w 10. minucie Fekner, później sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Dawid Nowak z Pyrlandu. Z kolei zaskakujące uderzenie Dawida Radzickiego prawie z połowy boiska znalazło finisz na słupku bramki, ale w 15. minucie świetnie rozegrany rzut wolny dał FlexLinkowi drugiego gola. Niemal natychmiast trafieniem odpowiedział jednak Kuba Grzywacz. Bramkarz Flexlinku Mateusz Chrzanowski został trafiony piłką w twarz, nie za bardzo orientował się, gdzie spadła futbolówka, a Grzywacz z bliska skierował ją do siatki. Niewiele wskazywało wtedy, że w połowie meczu FlexLink może mieć trzy gole przewagi. A tak się stało, bo najpierw bramkarz Pyrlandu Wojciech Kwiatek wybijając piłkę trafił w rywala, a w ostatniej akcji przed przerwą Dawid Radzicki trafił idealnie w okienko.

FlexLink zdecydowanie uwierzył, że jest w stanie wysoko to spotkanie wygrać. Ruszył do szturmu i w osiem minut zdobył trzy bramki – prowadził więc 7:1. Potrzebował już tylko jednego trafienia by w tabeli wyprzedzić PEFS! Tyle że potrzeba tego jednego gola zaczęła krępować jego graczom nogi, zaczęli chaotycznie wyprowadzać akcje, brakowało już dokładności. Inicjatywę przejął Pyrland, który coraz częściej meldował się pod bramką Mateusza Chrzanowskiego. FlexLink miał jedną idealną okazję na zdobycie ósmego gola – nie wykorzystał jej w 35. minucie Rafał Jakubowski. Zapały graczy FlexLinku ostudził kapitan Pyrlandu Michał Dolata, który na trzy minuty przed końcem z dalekiego rzutu wolnego skierował piłkę do siatki. W efekcie – oba zespoły zagrają ze sobą jeszcze raz, w finałowej grupie B.

FlexLink – Pyrland Park Linowy 7:3 (4:1)

1:0 Paweł Fekner (8. minuta)

2:0 Adam Radzicki (15. minuta, asysta: Paweł Fekner)

2:1 Kuba Grzywacz (15. minuta)

3:1 Adam Radzicki (17. minuta, asysta: Paweł Fekner)

4:1 Dawid Radzicki (20. minuta)

5:1 Dawid Radzicki (22. minuta, asysta: Paweł Fekner)

6:1 Paweł Fekner (24. minuta, asysta: Dawid Radzicki)

7:1 Paweł Fekner (28. minuta)

7:2 Michał Dolata (37. minuta, z rzutu wolnego)

7:3 Marcin Kolaski (39. minuta)

FlexLink: Mateusz Chrzanowski – Adam radzicki, Dawid Radzicki, Mateusz Chrzanowski, Rafał Jakubowski ŻK, Tomasz Kanigowski, Paweł Fekner, Sławomir Osek.

Pyrland Park Linowy: Wojciech Kwiatek – Michał Dolata, Dawid Nowak, Adam Pawlak, Marcin Kolaski, Bartłomiej Sobczak, Kuba Grzywacz.

Posted on

Gdy stawką jest pierwsze zwycięstwo…

Gdy stawką jest pierwsze zwycięstwo...

Bywają pasjonujące mecze na szczycie tabeli, które decydują o mistrzostwie Ligi BSA, ale i bywają także i takie, które są spotkaniami na szczycie, ale… po odwróceniu tabeli. Event Catering i OLX walczyły o pierwsze zwycięstwo w Zimowej Edycji Ligi BSA, a losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich rzutach. O 12 punktów lepszy okazał się Event Catering.

Gdy stawką jest pierwsze zwycięstwo...


Bilans OLX przed tym spotkaniem to pięć porażek, w tym jedna nieznaczna: z WRI. Bilans Event Catering to z kolei wszystkie sześć przegranych spotkań, zawsze wyraźnie, ale i coraz lepsze rezultaty. Faworyta było nie sposób wskazać, bo z jednej strony to OLX trzykrotnie przekraczał w tych swoich pięciu meczach 1000 punktów (Event Catering dwa razy na sześć prób), ale to Event Catering zdobywał średnio o niespełna 11 punktów więcej. A do tego w poniedziałek błysnął zdobyczą 1099 punktów w pojedynku z Orange Polska SA. Bezpośredni mecz potwierdził, że obie drużyny prezentują bardzo zbliżony poziom, a o sukcesie decyduje trochę szczęścia i np. kilka doskonałych rzutów jednego zawodnika.
Początek był jednak nerwowy – i to z obu stron. Ekipy punktowały zdecydowanie poniżej swojej średniej. W OLX sytuację ratował nieco Krzysztof Grzegorzewski, który w pierwszych pięciu ramkach zanotował dwa striki i dwa domknięcia. W Event Catering nieźle szło z kolei Mateuszowi Chojnackiemu. W połowie tej gry OLX miał 32 punkty przewagi, ostatecznie wygrał różnicą 18 punktów. To zapowiadało emocje po zmianie torów.
I te rzeczywiście były, ale to Event Catering dał pierwszy mocny sygnał. Konkretnie – jego kapitan Piotr Szczygieł. Drugą, trzecią, czwartą i piątą ramkę zamknął jednym rzutem! Nikt w OLX takiej serii nie miał, ale jednak cały zespół radził sobie i tak lepiej niż wcześniej na torze numer cztery. Jedynie najlepszy w pierwszej grze Piotr Maciejewski uzyskał słabszy wynik, reszta się poprawiła. Po piątej ramce Event Catering prowadził, ale minimalnie. Podobnie – po szóstej ramce. Licząc cały mecz, między zespołami było 5 punktów różnicy na korzyść OLX. O sukcesie musiały decydować pojedyncze rzuty. Taki choćby, jak ten Piotra Szczygła w dziewiątej ramce, gdy domknął drugą próbę mimo splita. Event Catering zakończył mecz jako pierwszy, rywalom pozostała jeszcze jedna pełna seria rzutów. Wyliczenia były takie, że kilka strików mogło dać jeszcze OLX zwycięstwo! Mariusz Szerszeniewski uzyskał strika w dziesiątej ramce, ale potrzebował jeszcze drugiego, by dostać  dodatkową szansę na punkty. Nie udało się. Wszystko zależało od wyniku Krzysztofa Grzegorzewskiego – aby dogonić Event Catering, musiał uzyskać dwa striki oraz co najmniej dwa punkty w trzecim rzucie. Nie udało się i z pierwszego triumfu w lidze cieszył się Event Catering.

OLX – Event Catering 1009:1021
Gry:
484:466 i 525:556
OLX: Katarzyna Kałek 222 pkt (103 i 119), Michał Strzelecki 226 pkt (100 i 126), Mariusz Szerszeniewski 271 pkt (119 i 152), Krzysztof Grzegorzewski 252 pkt (124 i 128), Piotr Maciejewski 241 pkt (138 i 103).
Event Catering: Piotr Szczygieł 298 pkt (117 i 181), Wojciech Kordy 222 pkt (96 i 126), Michał Kluba 204 pkt (101 i 103), Marcin Hordecki 232 pkt (112 i 120), Mateusz Chojnacki 265 pkt (136 i 129).

Posted on

Krzyżak daje gola

Krzyżak daje gola

Zaskakująco łatwo Arka Strong uporała się z OSTC Poznań i zapewniła sobie prawo gry w grupie drugiej w dalszej części Zimowej Edycji Ligi BSA.

Arka Strong wygrała aż 10:1, choć można było się spodziewać znacznie większego oporu ze strony rywali. OSTC miało pełny skład z dwójką graczy rezerwowych, podstawowego bramkarza i początkowo wielkie chęci do gry. Dość szybko Arka sprowadziła jednak przeciwnika na ziemię.

To akcje Arki wyglądały bowiem zdecydowanie lepiej. Już w 4. minucie kapitalnym dograniem przed bramkę popisał się Jarosław Hurysz, a Jarosław Kurzawski z bliska dopełnił formalności. Druga bramka padła po kontrataku, który wykończył Łukasz Hurysz. Dopiero wtedy OSTC zaczęło niepokoić stojącego w bramce Arki Piotra Fuchsa, który zwykle gra w polu, ale dwie bardzo dobre okazje nie przyniosły zmiany w wyniku. Za to dobrze wykonany rzut rożny w 15. minucie pozwolił Arce zdobyć trzecią bramkę. Piłka zagrana przez Mikołaja Sierpińskiego minęła bodaj pięciu graczy obu drużyn, aż w końcu dotarła do Grzegorza Wiśniewskiego. Zawodnik Arki uderzył tzw. krzyżakiem i zaskoczył Dariusza Michalaka. Piękny gol był dopiero pierwszym w tej edycji strzelonym przez Wiśniewskiego. Po przerwie ustrzelił jednak klasycznego hat-tricka i znacznie poprawił swoje statystyki.

Po pierwszej połowie Arka Strong prowadziła 4:1, bo gola dla OSTC w końcu strzelił Tomasz Mrozowski. Pierwsze akcje drugiej połowy też należały do tego zespołu, ale dość przypadkowy samobój autorstwa Bartosza Jezierskiego podciął drużynie skrzydła. To Arka tworzyła kolejne kontry, z których część kończyła się trafieniami. Ostatecznie wygrała mecz aż 10:1.

OSTC Poznań – Arka Strong 1:10 (1:4)

0:1 Jarosław Kurzawski (4. minuta, asysta: Jarosław Hurysz)

0:2 Łukasz Hurysz (7. minuta, asysta: Maciej Nogaj)

0:3 Grzegorz Wiśniewski (15. minuta, asysta: Mikołaj Sierpiński)

0:4 Maciej Nogaj (16. minuta, asysta: Mikołaj Sierpiński)

1:4 Tomasz Mrozowski (19. minuta, asysta: Christian Ndu)

1:5 Bartosz Jezierski (24. minuta, samobójcza)

1:6 Grzegorz Wiśniewski (26. minuta, asysta: Jarosław Hurysz)

1:7 Grzegorz Wiśniewski (27. minuta, asysta: Łukasz Hurysz)

1:8 Grzegorz Wiśniewski (28. minuta)

1:9 Łukasz Hurysz (35. minuta, asysta: Mikołaj Sierpiński)

1:10 Mikołaj Sierpiński (39. minuta)

OSTC Poznań: Dariusz Michalak – Mateusz Krysiak, Wojciech Gembicki, Marcin Gembicki, Tomasz Mrozowski, Bartosz Jezierski, Christian Ndu.

Arka Strong: Piotr Fuchs – Mikołaj Sierpiński, Jarosław Hurysz, Łukasz Hurysz, Jarosław Kurzawski, Maciej Nogaj, Grzegorz Wiśniewski.

Posted on

Pyrland wygrał po raz pierwszy

Pyrland wygrał po raz pierwszy

Pyrland Park Linowy powalczy w drugiej części Zimowej Edycji Ligi BSA w grupie B, a PwC będzie musiało zmagać się z rywalami w grupie C. Zadecydował o tym bezpośredni mecz tych drużyn, który Pyrland wygrał 4:2.

Obie drużyny nie miały już szans na dogonienie ekip EY oraz PEFS, została im więc walka o prawo gry w grupie B. Bardzo szybko w lepszej sytuacji znaleźli się piłkarze Pyrlandu, który już 20. sekundzie objęli prowadzenie po znakomitej akcji. W jej końcowej fazie Dawid Nowak wycofał piłkę piętą, a nadbiegający Marcin Kolaski uderzył bez zastanowienia w górny róg bramki.

Pyrland wygrał po raz pierwszy
Pyrland wygrał po raz pierwszy

Pyrlandowi lepiej wychodziła gra z kontry po przechwytach. W obronie zespół ten ustawiał się na granicy swojego pola karnego i tam starał się przechwytywać piłkę. Kilka razy ta sztuka się udała. Niemniej w 6. minucie PwC był bliski wyrównania – najpierw Łukasz Mokrski za długo zwlekał z oddaniem strzału w dobrej sytuacji i został zablokowany, ale chwilę później zdołał już strzelić – trafił w słupek. Dwie minuty później ten sam zawodnik w starciu z rywalem przewrócił się przed bramką Pyrlandu. Arbiter nie przerwał gry, a Marcin Kolaski strzałem przez całe boisko przelobował bramkarza i podwyższył na 2:0. PwC grał ambitnie, atakował, ale miał problem w końcowej fazie akcji ze znajdowaniem pozycji do strzałów. Pyrland za to po szybkim rozegraniu autu podwyższył po kwadransie na 3:0.

O dziwo, PwC w drugiej połowie jeszcze bardziej podkręcił tempo. W bramce doszło do zmiany, a dotychczasowy golkiper Adrian Tuszkowski stał się zawodnikiem najwięcej biegającym po boisku. Pewnie emocje w tym meczu byłyby olbrzymie, gdyby w tak świetnej dyspozycji nie był Wojciech Kwiatek. Bramkarz Pyrlandu kilka razy bronił w sytuacjach sam na sam lub po strzałach rywali z bliska. Dopiero w 31. minucie zaskoczył go Łukasz Mokrski, a kilkadziesiąt sekund później po rzucie rożnym Adrian Tuszkowski zdobył kontaktową bramkę. PwC rzucił wszystkie siły do ataku – i jak to często bywa – nadział się na kontratak. Pierwszy nie zakończył się jeszcze trafieniem dla Pyrlandu, ale drugi – już tak. Gol Bartłomieja Sobczaka rozstrzygnął to spotkanie.

PwC – Pyrland Park Linowy 2:4 (0:3)

0:1 Marcin Kolaski (1. minuta, asysta: Dawid Nowak)

0:2 Marcin Kolaski (8. minuta)

0:3 Bartłomiej Sobczak (14. minuta, asysta: Dawid Nowak)

1:3 Łukasz Mokrski (31. minuta, asysta: Bartosz Wesołowski)

2:3 Adrian Tuszkowski (32. minuta, asysta: Łukasz Mokrski)

2:4 Adam Pawlak (35. minuta, asysta: Dawid Nowak)

PwC: Adrian Tuszkowski, Przemysław Matuszewski, Karol Mielcarek, Tomasz Skrzypczak, Bartosz Wesołowski, Łukasz Mokrski, Maciej Mizgajski.

Pyrland Park Linowy: Wojciech Kwiatek – Michał Dolata, Dawid Nowak, Adam Pawlak, Marcin Kolaski, Bartłomiej Sobczak.

Posted on

Mistrz lepszy od wicemistrza

Mistrz lepszy od wicemistrza

Orange Polska SA pokonał Przelewy24, ale oba zespoły nadal są dość daleko w tabeli, jak na swoje aspiracje. Wciąż niepokonany jest zespół GRMC.

Mistrz lepszy od wicemistrza

Oprócz GRMC meczu nie przegrał też Eurocash, który w poniedziałek dość pewnie pokonał rewelację tej edycji – PKO BP. GRMC miał dużo łatwiejsze zadanie, bo we wtorek zmierzył się z zamykającą stawkę  ekipą Event Catering i – choć nie zachwycił – nie zostawił rywalom złudzeń, kto jest lepszy. Mimo wszystko zawodnicy z Event Catering zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie – udało im się po raz pierwszy w tym roku przekroczyć granicę 1000 punktów, a na półmetku była nawet szansa na dobicie do 1100 pkt. Na torze numer sześć szło im jednak dużo słabiej, żadnemu z piątki graczy nie udało się poprawić wyniku. Nieco słabiej spisywali się też rywale, ale i tak zdołali podwoić przewagę. Poważne sprawdziany czekają GRMC za dwa tygodnie, gdy najpierw zmierzą się z MK Bowling, a później z głównym kandydatem do mistrzowskiego tytułu – Eurocashem.

Wtorek był też sądnym dniem dla obrońcy tytułu Orange Polska SA. Gdyby mistrzowie jesieni przegrali po raz trzeci, z marzeniami o obronie tytułu mogliby się zasadniczo pożegnać. Rywalem były Przelewy24 – wicemistrz z poprzedniej edycji, który też zaliczył już jedną wpadkę. Do półmetka oba zespoły szły łeb w łeb – minimalną przewagę miały Przelewy24, ale jeden-dwa gorsze rzuty mogły zupełnie odwrócić sytuację. Świetnie ten mecz zaczął Paweł Chiszberg w Przelewach, sporo punktów dodała też Marta Tarajkowicz. Orange Polska też miało swoje atuty – Hanna Jamrożek domykała niemal wszystkie ramki, choć rzadko notowała striki. Równy  poziom prezentował Norbert Wasiakowski, rozkręcał się Maciej Jarzyna. Po pięciu ramkach Przelewy24 miały siedem punktów przewagi (352:345), a po zakończeniu całej rundy – 20.

Tyle że po zmianie torów role się odwróciły. Tak jak we wcześniejszym spotkaniu z udziałem Event Catering, na torze numer sześć Przelewom24 szło znacznie gorzej. Z kolei Orange Polska prezentował się tak samo, a to znaczyło, że szybko odrobił straty z pierwszej gry. Po trzech ramkach było już 197:146 dla Orange, a później przewaga ta rosła. I to nawet mimo słabszej niż zazwyczaj postawy Macieja Jarzyny i Krzysztofa Jamrożka. Orange Polska SA przekroczyło ostatecznie 1250 punktów. 

GRMC – Event Catering 1186:1044
Gry: 615:554 i 571:490.
GRMC: Marek Jadżyn 250 pkt (121 i 129), Maciej Broda 255 pkt (130 i 125), Piotr Orikuia 344 pkt (168 i 180), Jakub Dzierżyński 302 pkt (165 i 137), Marcin Człapa 260 pkt (152 i 108).
Event Catering: Piotr Szczygieł 243 pkt (130 i 113), Wojciech Kordy 225 pkt (127 i 98), Michał Kluba 210 pkt (109 i 101), Marcin Hordecki 276 pkt (142 i 134), Mateusz Chojnacki 297 pkt (155 i 142).

Przelewy24 – Orange Polska SA 1181:1256
Gry:
651:631 i 530:625.
Przelewy24: Paweł Chiszberg 306 pkt (173 i 133), Marta Tarajkowicz 301 pkt (159 i 142), Krzysztof Szanecki 243 pkt (131 i 112), Patryk Smoliński 337 pkt (188 i 149), Radek Medorowski 118 pkt (118 i -), Łukasz Krzyżanowski 116 pkt (- i 116).
Orange Polska SA: Krzysztof Jamrożek 248 pkt (135 i 113), Beata Luty 324 pkt (138 i 186), Hanna Jamrożek 343 pkt (175 i 168), Norbert Wasiakowski 328 pkt (150 i 178), Maciej Jarzyna 274 pkt (168 i 106).

Posted on

Nivea na mistrzowskim kursie

Nivea na mistrzowskim kursie

W spotkaniu dwóch niepokonanych dotąd drużyn Nivea BMP aż 13:0 rozgromiła Decathlon Franowo! Nivea jako pierwsza zapewniła sobie miejsce w mistrzowskiej grupie A.

Nivea na mistrzowskim kursie

Decathlon zremisował swoje dwa pierwsze spotkania, Nivea zdobyła w starciach z Arką Strong i Przelewami24 komplet punktów, ale po zaciętych bojach. Można się było spodziewać także i teraz ciekawego pojedynku, tymczasem począwszy od 10. minuty, był on jednak jednostronny. Decathlon nie potrafił sobie poradzić z pressingiem Nivei, a gwoździem do trumny były dość proste straty na swojej połowie.

Nivea zresztą szybko za sprawą Michała Trawińskiego objęła prowadzenie, ale później rywale potrafili odpowiadać ciekawymi akcjami. Sytuacja zmieniła się w 10. minucie, gdy po dograniu z lewej strony Michała Trawińskiego na 2:0 podwyższył Krzysztof Filipiak. Nivea jeszcze mocniej przycisnęła rywali, w słupek bramki trafił Kamil Czerniak, dobrą okazję zmarnował Arkadiusz Strzelecki. Decathlon odpowiedział w zasadzie jednym strzałem Jana Dalke, po rzucie rożnym, ale niecelnym. Gdy solowy rajd na gola zamienił Dominik Serba, Nivea właściwie mogła cieszyć się już ze zwycięstwa. Tym bardziej, że w drugiej połowie jeszcze podkręciła tempo, zniechęcając rywali do walki. Początkowo Decathlon też próbował wysoko atakować przeciwników, ale dość szybko nadział się na jedną czy drugą kontrę i z tych prób zrezygnował. Za to lider grupy pierwszej strzelał gola za golem. Niezwykle efektowne były dwie asysty – Michała Trawińskiego przy trafieniu Krzysztofa Filipiaka na 4:0 i później zagranie piętą Arkadiusza Strzeleckiego do Krystiana Maika (5:0). Bramkę dla Nivei zdobył też bramkarz Konrad Olejniczak, wykorzystując rzut karny.

Nivea na pewno zagra więc w drugiej części Zimowej Edycji Ligi BSA w grupie A, Decathlon – w grupie B lub C. Prawdopodobnie zadecyduje o tym starcie z Przelewami24.

Decathlon Franowo – Nivea BMP 0:13 (0:3)

0:1 Michał Trawiński (2. minuta)

0:2 Krzysztof Filipiak (10. minuta, asysta: Michał Trawiński)

0:3 Dominik Serba (17. minuta)

0:4 Krzysztof Filipiak (23. minuta, asysta: Michał Trawiński)

0:5 Krystian Maik (25. minuta, asysta: Arkadiusz Strzelecki)

0:6 Radosław Nowak (26. minuta)

0:7 Marek Dziubek (31. minuta, asysta: Krzysztof Filipiak)

0:8 Michał Trawiński (32. minuta)

0:9 Krzysztof Filipiak (32. minuta, asysta: Michał Trawiński)

0:10 Konrad Olejniczak (35. minuta, z rzutu karnego)

0:11 Radosław Nowak (36. minuta, asysta: Michał Trawiński)

0:12 Krzysztof Filipiak (40. minuta)

0:13 Krzysztof Filipiak (40. minuta)

Decathlon Franowo: Artur Przybysz – Karol Donarski, Jan Dalke, Bartłomiej Konieczny, Sebastian Kolenda ŻK, Emil Komur, Adrian Żakowski.

Nivea BMP: Konrad Olejniczak – Krzysztof Filipiak, Michał Trawiński, Arkadiusz Strzelecki, Krystian Maik, Radosław Nowak, Fryderyk Pszczoła, Kamil Czerniak, Dominik Serba, Marek Dziubek.

Posted on

Bowling pełen niespodzianek

Bowling pełen niespodzianek

Choć to dopiero początek rozgrywek w bowlingu, już można spodziewać się, że Zimowa Edycja Ligi BSA będzie najciekawszą od lat. Faworyci ponoszą bowiem kolejne porażki.

Bowling pełen niespodzianek

Po dwóch spotkaniach broniący trofeum z jesieni zespół Orange Polska SA zamyka stawkę z dwoma porażkami na koncie. Nie były to przegrane z rywalami walczącymi kilka miesięcy temu o zwycięstwo w lidze, a z piątym MPK Poznań oraz siódmym w lidze PKO BP, który w poniedziałek zniósł się na wyżyny swoich możliwości. W starciu z Orange Polska wywalczył bowiem aż 1287 punktów, co jest rekordem tego zespołu.

Równie sporym zaskoczeniem jest wpadka wicemistrza z jesieni – Przelewów24. We wtorek drużyna ta uległa MK Bowling różnicą 42 punktów, prezentując się bardzo przeciętnie. – My nie wygraliśmy chyba kilkunastu ostatnich spotkań. Tyle że często przechodziliśmy w czterech – mówił Michał Świtalski z MK Bowling, kiedyś drużyny będącej mistrzem Ligi BSA, a jesienią zajmującej ostatnią lokatę. To prawda – aby znaleźć wygraną MK Bowling, ale na torze, a nie walkowerem, trzeba się cofnąć do końca czerwca 2019 roku. Tym bardziej więc trzeba docenić wtorkowy sukces nad Przelewami24 – zespołem mocnym i regularnie punktującym na poziomie 1200. MK Bowling w połowie zmagań miało 41 oczek przewagi – niby niewiele, ale też i gra przeciwników pozostawiała sporo do życzenia. W połowie rywalizacji w drugiej grze różnica jeszcze się powiększyła, a w pewnym momencie dorobek duetu Michał Świtalski – Jakub Kwit wynosił niemal tyle samo, co czworga najlepiej punktujących graczy Przelewów. Dopiero świetne rzuty Radka Medorowskiego, wsparte kilkoma strikami Pawła Chiszberga, pozwoliły Przelewom wrócić do rywalizacji. Zaciętej końcówki jednak nie było, bo najlepszy duet MK Bowling w ostatniej ramce zaliczył… pięć strików i dziewiątkę. Przelewy24 mogły więc co najwyżej walczyć o wygraną w drugiej grze, ale i to się nie udało – zabrakło dwóch punktów.

Zaciętej rywalizacji można się było również spodziewać w starciu WRI – EXITO. To WRI jesienią było wyżej, ale dwie bezpośrednie konfrontacje tych drużyn kończyły się wygranymi EXITO. Tym razem na zmianę torów oba zespoły udały się z 45-punktową przewagę WRI. Dość szybko zaczęła ona jednak maleć, bo poza Klaudiuszem Winkielem, reszta drużyny na torze numer jeden spisywała się słabiej niż na dwójce. EXITO też jednak grało bardzo nierówno, a straty odrabiało bardzo powoli. Po siedmiu ramkach miało jednak 26 punktów przewagi, czyli brakowało jeszcze 19. Końcówka była bardzo ciekawa, bo drużyna WRI skończyła wcześniej i czekała na ostatnią ramkę rywali. Gdy do swoich rzutów podchodziło Piotr Szumski, sprawa zwycięstwa była jeszcze nierozstrzygnięta. Gdyby kapitan EXITO zamknął ramkę i dostał dodatkowy rzut, jego zespół prawdopodobnie by wygrał – wystarczyło wtedy strącić dodatkowe sześć kręgli. Nie udało się – domknięcia nie było, dodatkowego rzutu także.

Liderem rozgrywek w tym momencie jest drużyna MPK Poznań, która jednak rozegrała już pięć spotkań, a we wtorek w świetnym stylu pokonała Event Catering. Warto jednak poczekać na kolejne spotkania Eurocashu i GRMC, które pozostają niepokonane.

Event Catering – MPK Poznań 980:1232

Gry: 497:565 i 483:667.

Event Catering: Piotr Szczygieł 211 pkt (111 i 100), Wojciech Kordy 194 pkt (102 i 92), Michał Kluba 249 pkt (118 i 131), Marcin Hordecki 303 pkt (146 i 157), Mateusz Chojnacki 217 pkt (122 i 95).

MPK Poznań: Zdzisław Czajka 354 pkt (159 i 195), Florian Pałasz 273 pkt (96 i 177), Michał Sobkowiak 297 pkt (146 i 151), Arleta Lembicz 299 pkt (155 i 144), Katarzyna Chamera 223 pkt (105 i 118).

 WRI – EXITO 1109:1102

Gry: 592:537 i 517:565.

WRI: Jagoda Plichta 201 pkt (118 i 83), Paweł Kubiak 224 pkt (128 i 96), Klaudiusz Winkiel 366 pkt (187 i 179), Henryk Żuk 239 pkt (133 i 106), Klaudiusz Winkiel jr 280 pkt (144 i 136).

EXITO:  Karolina Woźniak 243 pkt (121 i 122), Grzegorz Filip 277 pkt (137 i 140), Artur Lehman 274 pkt (134 i 140), Tadeusz Szafer 295 pkt (145 i 150), Piotr Szumski 248 pkt (113 i 135).

MK Bowling – Przelewy24 1176:1134

Gry: 601:560 i 575:574.

MK Bowling: Michał Świtalski 338 pkt (189 i 149), Jakub Kwit 367 pkt (176 i 191), Grzegorz Maliński 184 pkt (111 i 73), Marcin Kulczyński 259 pkt (125 i 134), Władysław Tkaczenko 195 pkt (94 i 101).

Przelewy24: Paweł Chiszberg 297 pkt (152 i 145), Łukasz Krzyżanowski 227 pkt (117 i 110), Marta Tarajkowicz 267 pkt (123 i 144), Krzysztof Szanecki 250 pkt (134 i 116), Radek Medorowski 320 pkt (151 i 169).

Posted on

Siły na jedną połowę

Siły na jedną połowę

OSTC dość sensacyjnie prowadziło 2:0 z Mercedesem Duda-Cars, ale przegrało jednak całe spotkanie 2:8. – Dla nas to i tak dobry wynik – skomentował kapitan OSTC Marcin Gembicki.

Grupa pierwsza w Zimowej Edycji Ligi BSA jest chyba najbardziej wyrównana – każdy mecz może mieć spore znaczenie w końcowym układzie tabeli. Mimo to kapitan OSTC Marcin Gembicki zdawał sobie sprawę z tego, że jego drużynie ciężko będzie cokolwiek tu wywalczyć. – Szykujemy się raczej na drugą część edycji, powalczymy o zwycięstwo w grupie C – mówił przed pierwszym spotkaniem z Przelewami24, przegranym aż 0:12. Później jednak przyszedł remis z Decathlonem Franowo, a następnie zaskakujący początek spotkania z kolejnym faworytem – Mercedesem Duda-Cars. Oto bowiem już pierwsza akcja OSTC zakończyła się kąśliwym strzałem Wojciecha Gembickiego, z którego obroną spore problemy miał bramkarz rywali Krzysztof Piechowiak. Sytuacja zakończyła się rzutem rożnym, a po nim Wojciech Gembicki już się nie pomylił.

Mercedes Duda-Cars wrócił do amatorskich rozgrywek BSA po kilkunastomiesięcznej przerwie, ale ma w składzie zawodników pamiętających poprzednie boje, choćby Wojciecha Giela, Patryka Pawlaczyka, Adriana Waszkiewicza czy Damiana Rogackiego. Pewnie wygrał pierwsze spotkanie z niezłą Arką Strong, teraz został zaskoczony mocnym oporem rywala. Po stracie gola Mercedes mocniej zaatakował, miał kilka okazji bramkowych, m.in. Maciej Iłowiecki trafił w słupek. Zwykle świetnie interweniował bramkarz OSTC Dariusz Michalak, który odważnie wychodził nawet poza swoje pole karne. OSTC zdołało się jednak otrząsnąć z przewagi rywali, samo też groźnie kontrowało. W 13. minucie Christian Ndu zdołał uprzedzić rywala, zagrał piłkę piętą w kierunku bramki, a Marcin Gembicki okazał się szybszy od bramkarza rywali Krzysztofa Piechowiaka. Wynik 2:0 był już sporą sensacją, ale niezbyt długo. Niemal od razu golem odpowiedział po akcji Patryka Pawlaczyka Maciej Iłowiecki, a w 15. minucie OSTC popełniło spory błąd. Miało rzut wolny tuż przed polem karnym rywali, który został jednak fatalnie rozegrany, piłkę przejął Iłowiecki i z własnego pola karnego przelobował bramkarza OSTC.

Pierwsza połowa zakończyła się więc wynikiem 2:2, choć Christian Ndu mógł jeszcze przywrócić OSTC prowadzenie, zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem. Po przerwie Mercedes był już wyraźnie lepszy, a też przeciwnicy opadli z sił. Przez całą pierwszą połowę radzili sobie bez zmian, później dołączył do nich Stanisław Piszczoła, ale ubytek sił był już zbyt duży. Zwłaszcza, że w Marcedesie dynamiką imponowali Pawlaczyk z Iłowieckim. To ten duet między 23. a 26. minutą zdobył trzy bramki, przesądzając losy tego spotkania. OSTC walczyło ambitnie o kolejne gole, ale te wpadały już tylko do ich bramki. Iłowiecki zakończył całe spotkanie z dorobkiem czterech trafień, a Pawlaczyk ustrzelił hat-tricka.

OSTC Poznań – Marcedes Duda-Cars 2:8 (2:2)

1:0 Wojciech Gembicki (1. minuta, asysta: Christian Ndu)

2:0 Marcin Gembicki (13. minuta, asysta: Christian Ndu)

2:1 Maciej Iłowiecki (14. minuta, asysta: Patryk Pawlaczyk)

2:2 Maciej Iłowiecki (15. minuta)

2:3 Maciej Iłowiecki (23. minuta)

2:4 Patryk Pawlaczyk (26. minuta)

2:5 Patryk Pawlaczyk (26. minuta)

2:6 Maciej Iłowiecki (34. minuta, asysta: Patryk Pawlaczyk)

2:7 Patryk Pawlaczyk (37. minuta)

2:8 Maciej Szewczak (37. minuta)

OSTC Poznań: Dariusz Michalak – Wojciech Gembicki, Christian Ndu, Tomasz Mrozowski, Marcin Gembicki, Stanisław Piszczoła.

Mercedes Duda-Cars: Krzysztof Piechowiak – Adrian Waszkiewicz, Damian Rogacki, Patryk Pawlaczyk, Maciej Iłowiecki, Maciej Szewczak, Wojciech Giel, Mateusz Dawid.

Posted on

Udany powrót FlexLinku do hali

Udany powrót FlexLinku do hali

FlexLink został pierwszym liderem grupy trzeciej, pokonał Eurocash aż 8:2

FlexLink wiosną i jesienią występuje w Lidze na Powietrzu, do hali wraca zimą. Tu się gra nieco inaczej, mniejsza jest przestrzeń. Pierwsze spotkanie z Eurocashem, który w hali gra od lat, pokazało jednak, że źle w tej edycji dla Flexlinku wcale być nie musi. Z pewnością zespół ten będzie się liczył w walce o dwa czołowe miejsca w grupie trzeciej.

W starciu FlexLinku z Eurocashem wygrał zespół zdecydowanie lepszy, grający kombinacyjnie, gdy trzeba było – przyspieszający grę. Początek jednak był niemrawy i dopiero po kilku minutach FlexLink zaczął zagrażać bramce Tomasza Brencza. Jedną z sytuacji wykorzystał w końcu Emil Tomczyk. Eurocash miał za to problemy z przedarciem się przed bramkę rywali. Dopiero w 12. minucie drużynie tej udało się stworzyć pierwszą okazję, ale Łukasz Kurasiak przegrał pojedynek z Alanem Markowskim. Za to już po chwili było 2:0 dla FlexLinku, gdy po świetnym odegraniu piłki przez Tomasza Śmiglaka znów trafił Emil Tomczyk. To były zresztą szalone minuty, bo każda kolejna przynosiła… następną bramkę. Ładna była bramkowa akcja Eurocashu – Łukasz Kurasiak zagrał z własnej połowy do uciekającego prawą stroną Mateusza Śpiączki, a ten pokonał bramkarza rywali. Tyle że to FlexLink prowadził do przerwy 4:1.

Eurocash dość długo musiał sobie radzić bez zmian, ale już pod koniec pierwszej połowy dotarło dwóch kolejnych graczy tego zespołu. Niewiele to jednak zmieniło w obrazie gry, choć początek drugiej połowy był obiecujący – Michał Cichowicz trafił piłkę w słupek. Szybko jednak indywidualną akcją popisał się Rafał Jakubowski (5:1), a chwilę później Tomasz Śmiglak dobił strzał Jakubowskiego (6:1). Losy tego spotkania były rozstrzygnięte, ale FlexLink miał wszelkie podstawy do tego, by myśleć o wygranej dwucyfrowej. Na 10 minut przed końcem wygrywał 8:1, ale tę końcówkę… przegrał 0:1. Spora w tym zasługa bramkarza Tomasza Brencza, który w kilku sytuacjach znakomitymi interwencjami ratował zespół. Drugą bramkę dla Eurocashu zdobył Mateusz Śpiączka, najlepszy piłkarz tej drużyny. Ponadto zmarnował jeszcze sytuację sam na sam z bramkarzem, a lobując bramkarza rywali w samej końcówce trafił piłką w słupek.

Eurocash – FlexLink 2:8 (1:4)

0:1 Emil Tomczyk (7. minuta, asysta: Rafał Jakubowski)

0:2 Emil Tomczyk (13. minuta, asysta: Tomasz Śmiglak)

1:2 Mateusz Śpiączka (14. minuta, asysta: Łukasz Kurasiak)

1:3 Emil Tomczyk (15. minuta, asysta: Paweł Kirchner)

1:4 Paweł Fekner (18. minuta, asysta: Tomasz Śmiglak)

1:5 Rafał Jakubowski (22. minuta)

1:6 Tomasz Śmiglak (23. minuta)

1:7 Paweł Kirchner (29. minuta, asysta: Emil Tomczyk)

1:8 Emil Tomczyk (30. minuta, asysta: Sławomir Osak)

2:8 Mateusz Śpiączka (34. minuta, asysta: Łukasz Kurasiak)

Eurocash: Tomasz Brencz – Mikołaj Pauch, Łukasz Kurasiak, Dawid Nawracała, Mateusz Śpiączka, Michał Cichowicz, Tomasz Garstka.

FlexLink: Alan Markowski – Tomasz Śmiglak, Paweł Kirchner, Emil Tomczyk, Sławomir Osak, Rafał Jakubowski, Tomasz Kanigowski, Paweł Fekner.